piątek, 12 grudnia 2014

Domowe przeróbki








Synek wyrósł z zimowej czapki. Chciałam kupić mu większą w pobliskim lumpeksie, ale akurat nic w jego rozmiarze nie było. Na nowe ubranka szkoda mi kasy. Pomyślałam więc, że poświęcę stary sweter i sama zrobię mu ocieplenie do jego jesiennej - za cienkiej na teraz - czapki. Zajęło mi to mniej więcej godzinę. I pamiętałam o odpruciu guzików, bo nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać.


sobota, 22 listopada 2014

Nadruki

Łączenie różnych nadruków w jednej stylizacji ciągle gdzieś się przewija na pokazach czy w modowych publikacjach. Ja osobiście nie mam aż tyle pewności siebie (i tylu wzorzystych ubrań), by tworzyć jakieś spektakularne połączenia. Gdy już jednak się zdecyduję, robię zestaw na poły sportowy; w sam raz do biegania po mieście z nosidełkiem na piersiach i wózkiem przed sobą.




 zdjęcia: autowyzwalacz
bluza - odzież używana (Soc)
spódniczka - odzież używana (Markwald) + DIY
leginsy - odzież używana (E-uie)
buty - sarenza.pl

sobota, 15 listopada 2014

'Kapku'


 Po powrocie ze spaceru rzucam niedbale sweter na kanapę i zabieram się za uwalnianie synka z kombinezonu. W tym czasie duża część podłogi w pokoju pokrywa się zabawkami wyciąganymi z szuflad przez córeczkę. A mojemu swetrowi dostają się gumowe rybki. 'Tym razem go oszczędzono' - myślę z uśmiechem i przypominam sobie jak nie raz moje ubrania były ciągane po daaaaawno nie sprzątanej podłodze, niezdarnie mierzone przed lustrem lub po prostu lądowały w praniu.
Do dziecięcych pomysłów trzeba rzeczywiście umieć nabrać dystansu. Będąc w pierwszej ciąży, planowałam jak będę ubierała moje małe. Jaki styl, jakie kolory, jakie piękne dzianiny, ach ach... Wiedziałam jednak, że kiedyś nastąpi ten moment, gdy usłyszę pierwsze 'nie' i założę dziecku to, co ono chce, a nie to, co pasuje do całego zestawu. Moja córka ma rok i 7 miesięcy, i stało się. Zapałała nieprzejednaną miłością do ubrań z kapturem: każe je sobie zakładać nawet, gdy są brudne lub mokre, a potem jeszcze słyszę 'kapku', co znaczy 'załóż mi kaptur'. Tłumaczenie w stylu 'skarbie, to jest brudne' albo 'będzie ci w tym za ciepło' absolutnie nie ma sensu (o tym, żeby pasowało to do reszty już nawet nie ośmielam się pomyśleć). Córcia płacze tak, jakby bez kaptura świat się dla niej skończył. Dziś rano zorientowałam się, że takich bluz mam łącznie 5, z czego 4 nadają się tylko do prania. Boże, chroń mnie przed wolno schnącym praniem.  

czwartek, 30 października 2014

Białe sz(/m)aleństwo






Postanowiłam uszyć mojemu synkowi zimowy kombinezon. Pomysł wariacki; zważywszy na to ile jest pracy na co dzień przy dwójce malutkich dzieci. I wariacki także dlatego, że wykonanie wszelkich zimowych okryć wymaga więcej czasu niż przeciętne szycie. Stąd też moje tempo było wariackie, zwłaszcza na początku przy tworzeniu wykroju i wycinaniu elementów. Później, siedząc już przy maszynie i zszywając części, nieco zwolniłam, bo pogoda była tak cudowna, że zimowy kombinezon na razie do niczego by się nie przydał.
W końcu jednak powstał. Cały biały, prosty, bez zbędnych ozdób. Świetny dla chłopca, jak i dla dziewczynki. I tani, bo wszystkie materiały miałam w domu ('obie szafy pozawalane jakimiś szmatkami, a ty mówisz, że brakuje ci miejsca?'- kochany mąż zawsze wie, jak wesprzeć domowe rękodzielnictwo). Nawet guziki się znalazły w jednym z pudełek.
Miałam już okazję kilka razy przetestować moje dzieło i niestety będę musiała je trochę poszerzyć w okolicach karku. Stylówa może sobie być nawet bezbłędna, ale jeśli coś jest za wąskie, to nie ma sensu się tak męczyć z zakładaniem. Zwłaszcza, że synek nie współpracuje przy ubieraniu: w najlepszym wypadku bezwładnie śpi, lecz zwykle krzyczy i wymachuje rączkami.

czwartek, 16 października 2014

Bez lansu, a z odrobiną dystansu



Dzisiejsze zdjęcia zrobiłam w typowo bałuckim otoczeniu. Wysprejowanych pustostanów z zamurowanymi oknami jest u nas całe mnóstwo. Mogłam oczywiście poszukać sobie "lepszego" tła, ale takie jest bliższe prawdzie, bardziej łódzkie. I ma swój urok, który z resztą nie każdy musi doceniać.
Mogłam też nie wstawiać tu zdjęć, na których - mimo grubych warstw ubrań - widać jak wystaje mi mój zwiotczały poporodowy brzuch. Nie tak lansują się blogerki.
Po urodzeniu pierwszego dziecka było mi trochę żal, że nie wyglądam już tak jak kiedyś, że mam rozstępy, zmarszczki i bliznę. (Wiem, że nie jestem zaniedbaną roztytą dziewczyną, ale - powtarzam z naciskiem - naprawdę nie wyglądam już tak jak kiedyś.) Po drugim porodzie odpuściłam. Autentyczna radość z bycia mamą smakuje nieporównanie lepiej niż żałowanie czasów, które minęły.

kurtka - odzież używana (Tiffany Tomato)
spodnie - odzież używana (Marks & Spencer)
sweter - odzież używana (Marks & Spencer)
buty - Centro
komin - DIY

czwartek, 9 października 2014

Mówią o nim 'Wyrywny'


 

Od dwóch tygodni jest z nami Oskar. Urodził się 23. września, napędzając nam wszystkim stracha. Mój wyznaczony na USG termin porodu jeszcze nie nadszedł (miał to być 3. dzień listopada), ale synek chyba wiedział lepiej, kiedy i na co jest właściwy czas. W pośpiechu podawano mi sterydy na przyspieszenie rozwoju płuc maluszka i hamowano poród do czasu aż ryzyko niemożności samodzielnego oddychania zmaleje. Brzmi strasznie, ale skończyło się naprawdę dobrze. Oskar dostał 10 punktów w skali apgar i ostatecznie spędziliśmy w szpitalu tylko tydzień.
Ciąża minęła mi jak mgnienie oka. Kiedy patrzę na zdjęcia z mojego ostatniego wpisu, nie mogę się nadziwić jak mały miałam brzuch pod koniec. Nie zdążyłam się nawet porządnie nasapać przy wchodzeniu po schodach i nakląć przy zakładaniu butów. Dni prawdziwego wieloryba zupełnie mnie ominęły. Ale przez pierwsze dni po porodzie patrzyłam na wychudzonego synka z żalem i myślą, że przecież mógłby sobie jeszcze spokojnie siedzieć u mnie pod sercem, nabierać masy i łykać ze smakiem słodkie wody płodowe.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Ulubione rzeczy





 zdjęcia: Karolina P.

 W mojej szafie nie dominuje chyba żaden konkretny styl ani kolorystyka. Mam różne rzeczy, bo lubię różnorodność. Gdybym jednak miała wybrać i określić, co lubię najbardziej i w czym się najlepiej czuję, byłyby to ubrania takie, jak w dzisiejszym poście.
Biel z czernią, paseczki, szarość i granat. Do tego mały różowy akcent i jakieś drobne perełki. I najwygodniejsze na świecie fasony: zwykły T-shirt, bawełniany cieniutki sweter, lekko luźne spodnie.

sweter - odzież używana (Filippa K)
T-shirt - odzież używana (Wallis)
spodnie - prezent 
buty - Centro
opaska - Centro
kolczyki - H&M