środa, 9 kwietnia 2014

Z archiwum: "Kamuflaże"









Ostatnio zdałam sobie sprawę, że nie pokazałam jeszcze na blogu zdjęć mojej kolekcji dyplomowej. A uściślając, nie pokazałam zdjęć z profesjonalnej sesji, bo te z samej obrony można obejrzeć tu. Poniżej jest także dokładny opis moich inspiracji i inne detale czyli "co artysta miał na myśli".

Zaprojektowana przeze mnie kolekcja ubiorów damskich nosi tytuł Kamuflaże i składa się z dziewięciu zestawów. Inspiracją do jej stworzenia był jeden z trendów w modzie na sezon jesień/zima 2011/12. Estetyka tego trendu opiera się na połączeniu delikatnego i kobiecego stylu miejskiego z ciężkimi militarnymi rozwiązaniami. Z jednej strony są to przezroczyste i zwiewne koszule uszyte z jasnej żorżety. Przeciwwagą dla nich są ciemnozielone okrycia wierzchnie, wykonane ze ścinków tkanin i będące rodzajem kamuflażu. Elementami nadającymi kolekcji jeszcze bardziej męski charakter są spodnie z dużymi kieszeniami, uszyte ze sztucznego zamszu oraz szerokie ciężkie szelki. Istotną rolę odgrywa także wykonany przeze mnie ręcznie nadruk, tworzący zielono – brązową kratę. Motyw ten przyciąga wzrok dzięki silnie kontrastującym zestawieniom tonalnym.

zdjęcia: Bartłomiej Talaga
modelki: Zohana, Klaudia i Julia

piątek, 28 lutego 2014

Manekin czyli projektowanie 3D



Upięcie, które dziś pokazuję miało być wstępem do uszycia sukienki. Odpadło jednak w rywalizacji z innym projektem, którego na razie nie mogę pokazać. Być może powyższe zdjęcia jeszcze kiedyś mi się przydadzą. Możliwe, że znajdę czas i motywację, by uszyć coś podobnego dla siebie lub dla kogoś.

piątek, 21 lutego 2014

Beżowo



zdjęcia: autowyzwalacz

Dawno temu, kiedy chodziłam do liceum, miałam szafę pełną wszystkich odcieni beżu. Były tam też inne kolory, ale beż dominował. Z czasem uznałam, że to trochę nudne i pozbawione życia. Dlatego na początku  studiów stopniowo zmieniałam kolorystykę moich ubrań i obecnie posiadam tylko kilka beżowych rzeczy, w dodatku zakładam je rzadko. Generalnie nie ma nic złego w beżu samym w sobie, ale mnie on po prostu się przejadł. I chyba właśnie z tego powodu powyższy żakiet nie pojawiał się na blogu od wiosny 2012 (klik).

żakiet - tania odzież (Mango)
T-shirt - tania odzież (New Look)
spodnie - tania odzież (Vero Moda)
buty - Deichmann

piątek, 7 lutego 2014

Świeżość

W tej sukience i bluzie czuję się lekko, wygodnie i jakbym miała mniej o jakieś 7 lat.





zdjęcia: autowyzwalacz
bluza - odzież używana (Soc)
sukienka - H&M
leginsy - Tally Weijl
buty - Deichmann
płaszcz - Happymum
torebka - CCC
czapka - Centro
rękawiczki - Centro

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Zakupy przez internet

Kilka miesięcy temu pisałam o czarnych oksfordach, które kupiłam, pomimo, że nie wyglądały dokładnie tak, jak chciałam. Tamten post można znaleźć tu. Dziś stwierdzam z rezygnacją, że problem niedostatecznego wyboru w sklepach z obuwiem nie zniknął (przynajmniej dla mnie). A raczej powinnam powiedzieć, że wybór jest, ale po odrzuceniu wszystkiego tego, co mnie nie interesuje, zostaje mi zwykle jedna para do zmierzenia, która w rezultacie okazuje się np. niewygodna. Poza tym selekcjonowanie całej tej masy asortymentu szybko mnie męczy.
Postanowiłam w tej sytuacji zaryzykować i kupić buty przez internet. Nie musiałam męczyć wzroku wypatrywaniem tego, co mi się podoba i co jest w dobrej cenie - po prostu włączyłam sortowanie. Byłam zachwycona, że niemal od razu znalazłam parę, o którą mi chodziło (czarne ocieplane kalosze o kształcie zbliżonym do oficerek). Wahałam się tylko czy wziąć mój standardowy rozmiar, czy może uwierzyć tabeli rozmiarów zamieszczonej na stronie. Po dokładnym zmierzeniu stopy okazało się bowiem, że musiałabym kupić buty o dwa numery większe niż zawsze. Wzięłam większe i to był dobry wybór. Kalosze okazały się wygodne i świetnie dopasowane do mojej stopy, choć jest to 41, a nie 39. 




zdjęcia: autowyzwalacz
kalosze - sarenza.pl
płaszcz - Happymum
czapka - DIY od mamy
czarna kurteczka - New Yorker
sukienka - odzież z drugiej ręki (asos.com)
leginsy - Tally Weijl

czwartek, 16 stycznia 2014

O projektowaniu


Oto projekty sukni ślubnej dla Eweliny, która wychodzi za mąż 26. kwietnia.
Robienie ubioru na konkretne zamówienie dla jednej osoby jest o tyle fajne, że nie wymyśla się nic w ciemno. Cały proces zaczyna się od dokładnego zbadania potrzeb klientki, wypytania o to, co lubi, w czym się czuje komfortowo, co jej się wizualnie podoba. Potem wystarczy to narysować w różnych wariantach i po konsultacji dopracować szczegóły, może trochę pozmieniać niektóre elementy. To dużo łatwiejsze zadanie niż projektowanie dla marki, która ma całą sieć sklepów z ubraniami. Kiedy się pracuje dla większej firmy, należy stworzyć sobie wyimaginowany profil klientki i wymyślić jakie ma potrzeby, w co chciałaby się ubrać. To nie lada wyzwanie, bo projekt musi być na tyle udany, by kupiły go całe rzesze ludzi. Plusem jest to, że jeśli ten projekt okaże się hitem sprzedażowym, satysfakcja może być o wiele większa niż przy projektowaniu dla jednej osoby. Być może nie warto rozstrzygać jaka praca jest lepsza, bo każdy projektant ma swoje preferencje...
Jednak w moim subiektywnym odczuciu robienie indywidualnych zamówień jest bardzo przyjemne, momentami ekscytujące, no po prostu wspaniałe. Dlaczego? Nie tylko dlatego, że jest mi stosunkowo łatwo (łatwiej niż przy projektowaniu dla sieci). Bardzo fajnie jest też stale mieć informacje zwrotne od klientki, widzieć jej zadowolenie, usłyszeć pochwały albo słowa wdzięczności. Oprócz tego końcowy efekt zależy tylko ode mnie, a nie np. od dokładności bądź niedbalstwa szwaczek. Poza tym mam satysfakcję, że tworzę rękodzieło, jedyny taki egzemplarz.





niedziela, 22 grudnia 2013

Szpieg z Krainy Deszczowców










Uszyłam mężowi torbę wielozadaniową. Ma dwie duże przegródki, jedną kieszonkę na zamek, dwie kieszonki na ładowarki, specjalne miejsce na długopisy i e-papieros. I Szpiega z Krainy Deszczowców na froncie. Mam nadzieję, że wytrzyma dłużej niż dwa lata (tyle wytrzymała poprzednia torba z Ciasteczkowym Potworem); jestem tego nawet prawie pewna, gdyż w najbardziej narażonych na otarcia miejscach użyłam tkaniny niezniszczalnej.