niedziela, 17 maja 2015

Przedłużanie życia staremu ubraniu

Moja kurtka z eko skóry trochę się wysłużyła. Przy samej stójce tworzywo zaczęło się rozwarstwiać, co widać lepiej na zdjęciu poniżej.

Zapewne najłatwiej byłoby takie ubranie wyrzucić... ale po co, jeśli można spróbować je uratować?

Pomysłów na przeróbki miałam kilka. Chciałam na przykład odpruć rękawy i doszyć je do tej kurtki, ale zdałam sobie sprawę, że przecież podkrój pachy nie będzie się zgadzał. Wybór padł na cekinowe warkoczyki, które dostałam od mamy. (Takie cudeńka biorą się ze starych ubrań przynoszonych mojej mamie przez klientki: 'Usunie mi pani te ramiączka? I ozdoby z dekoltu? W ogóle mi się nie podobają, dziwnie się z nimi czuję.')

Przykładanie warkocza do stójki, sprawdzanie długości.

Końcówki trzeba było zabezpieczyć przed rozplataniem i pruciem.

Potem przyszyć je maszyną do szycia.

I gotowe!

Cały przód kurtki można obejrzeć tu.

piątek, 1 maja 2015

Jeansowo, koszulowo











fotografowała Agnieszka Gwozdowska
photoshopowałam częściowo ja, częściowo Agnieszka

        Małe dzieci są szczere i mówią, co myślą. Kiedy kupiłam tę koszulę w groszki i wyjęłam w domu z torby, żeby pokazać Lidce, usłyszałam:
- Piżama!
- Nie kochanie... to nie piżama, to taka koszula z wzorem jak piżama.

        Ta zabawna sytuacja skłoniła mnie do zastanowienia się nad tym, na ile ubieram się tylko dla siebie i po to, żeby mnie się podobało, a na ile po to, żeby podobać się innym. Bo przecież koszula faktycznie jest piżamowa i powiedziały mi to też otwarcie moje siostry. I że nie nosiłyby takiej. Otóż dla mnie właściwie nie ma to znaczenia. W takim sensie, że ubranie nie przestaje mi się podobać, kiedy ktoś je skrytykuje. (Osobiście lubię groszki, większe czy mniejsze i lubię też piżamowe wzory niekoniecznie tylko na piżamie.) Gdy sięgam pamięcią wstecz, wydaje mi się, że kiedyś się trochę przejmowałam. Chyba najbardziej w wieku pryszczatym, kiedy to robi się mnóstwo dziwnych (głupich?) rzeczy, a potem po latach wspomina się je z pobłażliwym uśmiechem. Może też po prostu kiedyś nie byłam przekonana do swoich ubraniowych wyborów i łatwo było zachwiać moje poczucie dobrego wyglądu. Inna sprawa, że generalnie uwielbiam gadać o garderobie. Czy się ją krytykuje czy nie. Niech tylko ktoś zacznie, a popłyniemy! I całe szczęście obecnie moja przyjemność wymiany opinii nie jest przyćmiona niepewnością i obawą, że może coś źle dopasowałam i się wygłupiłam. Chyba sam upływ czasu sprawił, że dojrzałam do nie zadręczania się.

sobota, 18 kwietnia 2015

U rodziców

        Moi rodzice przenieśli się na wieś. Marzenia o wychodzeniu na taras w piżamie i kapciach zostały spełnione. Przyrody mają dużo i pod samym nosem, własne nie pryskane warzywa, ciszę i spokój też (może nie idealną, ale na pewno bliską ideałowi). Jest składzik na narzędzia i rupiecie, kuchnia letnia, piękny klomb, huśtawka. Tym samym miejsce (mieszkanie), w którym się wychowałam już jakby nie istnieje. Tzn. mieszka tam kto inny, wszystko pozmieniał i na pewno jest nie do poznania. Czasem trochę mi brak tamtych pokoi w bloku. Ale tylko trochę i tylko, kiedy przyjeżdżamy do rodziców na święta.
        Podziwiam tatę, bo wszystko wybudował sam. Opowiadał, że ręce mu się trzęsły od noszenia pustaków; tak, wiem, jest szalony i dokonuje rzeczy niemożliwych. Skończył tutaj, już działa gdzie indziej, robota pali się w rękach. Moja Lidka chodzi i powtarza, że dziadek robi budu budu. Taka mała, a trafia w samo sedno.








zdjęcia: ja

środa, 1 kwietnia 2015

Harmonia koloru

fotografowała i photoshopowała Agnieszka Gwozdowska

        Połączenie sportowych butów z elegancką górą funkcjonuje w modzie już od dawna. Ja pierwszy raz usłyszałam o nim dzięki Lilly Allen i jej pomysłom na łączenie sukienek ze sneakersami. Sama raczej nie eksperymentowałam w ten sposób. Nie czułam potrzeby, może się w tym nie widziałam. Zresztą bardzo wiele osób do tej pory nie rozumie tego połączenia i odbiera je jako nieestetyczne.
        Ostatnio, planując zakup nowych butów, stwierdziłam, że wybiorę coś sportowego. Po prostu miałam ochotę na wygodne obuwie za kostkę. A że uwielbiam mój stary wełniany płaszcz w drobne wzory i jest akurat idealna pora na noszenie go; zdecydowałam, że te nowe buty będą się z nim zgrywać. Przynajmniej kolorystycznie.
        Efekt tego połączenia możecie ocenić sami. Moim zdaniem nie tylko nie kole w oko, lecz nawet jest w tym pewien rodzaj harmonii.

czwartek, 26 marca 2015

Klasyczne jeansy








fotografowała Agnieszka Gwozdowska

        Z moich 'tyle o ile' obserwacji wynika, że w niektórych środowiskach zapanowała mała moda na mom jeans. Ja sama bym się raczej na takie nie zdecydowała, bo są trudnym ubraniem. Mogą optycznie zniekształcić sylwetkę, dodać parę kilogramów, a poza tym są robione z bardzo grubej tkaniny. Jednak sympatia do dość grubego dżinsu ("porządnego" - jakby to nasze matki ujęły) gdzieś tam we mnie jest, dlatego wyjęłam z szafy stare dzwony i zwęziłam nogawki. Zwęziłam na tyle, by krew pod kolanami nadal płynęła, gdy siadam czy kucam. Miło znów powitać w swojej garderobie jakiś klasyczny model.