poniedziałek, 7 stycznia 2013

Printed leggings

Beżowo - zielonkawa mini sukienka, którą mam na sobie to już raczej przeszłość. Chodzi o to, że dziś jeszcze w miarę swobodnie ją założyłam, a guziki póki co nie trzeszczały. Myślę jednak, że za jakiś tydzień będzie to nieaktualne. W życiu nie miałam takiej rewolucji w szafie. Nigdy nie musiałam tak szybko przyzwyczajać się do nowych rzeczy, żeby za kilka tygodni porzucać je dla większych i szerszych. Kupiłam oczywiście parę takich ubrań, które na metce z rozmiarem powinny mieć napisane 'wieloryb'. Niestety czuję się w nich może nie jak wieloryb, ale na pewno jak foka... Dlatego też noszę je na zmianę z tymi dopasowanymi, które oczywiście nie mają szans równać się pod względem komfortu z 'wielorybami'. Dylemat ciężki do rozstrzygnięcia, bo mam ograniczoną ilość sił na chodzenie po sklepach w poszukiwaniu ubrań idealnych.


I'm wearing:
sewater - second hand (redherring materinty)
dress - second hand (Mytk)
leggings - second hand
shoes - Deichmann

4 komentarze:

  1. ślicznie wyglądasz, piękna kompozycja, no i ten uroczy uśmiech który uwielbiam :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny blog :)


    obserwujemy ?

    www.polinefashion.pl

    OdpowiedzUsuń