Jeden z moich ulubionych podkoszulków basic uprałam bardzo nieszczęśliwie z czymś, co plamiło (na dodatek w starej, lekko popsutej pralce). Wybielacz nie dał rady, więc zostało mi ratować się niezawodnym DIY. Wyjęłam farby, pędzelki, słoik na wodę i do dzieła!
![]() |
koszulka w róże - H&M + DIY, kurtka - New Yorker, spodnie - Reporter, trampki - Boot Square, pasek - second hand |
Do stworzenia właśnie takich, a nie innych malunków zainspirował mnie jesienny pokaz Moschino.
Swietnie Ci to wyszlo :D
OdpowiedzUsuńPięknie wygląda koszulka, a plamy niech spadają! Ale ta kurtka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! gdy ją ujrzałam wyglądałam o tak: :O
OdpowiedzUsuńŚwietna kurtka, koszulka zresztą też ;)
bardzo sprytnie ;D
OdpowiedzUsuńfajny pomysł
Cudownie to wygląda! *.*
OdpowiedzUsuńZapomniałam dodać,że masz wspaniałą fryzurę :)
OdpowiedzUsuńSuper! Więcej plam Ci życzę, skoro potem wychodzą takie cuda!
OdpowiedzUsuńWyszło fantastycznie! Fajna kurteczka :)
OdpowiedzUsuńświetine!:))
OdpowiedzUsuńwoooow podziwiam:o
OdpowiedzUsuńwyszło niesamowicie
ładna!
OdpowiedzUsuńWow wyszło świetnie:)
OdpowiedzUsuńAle mam jedno pytanie, jak sie peirze taką koszulkę aby nie zeszła aplikacja?
Zapraszam do mnie:)
jesteś genialna!!
OdpowiedzUsuńzawsze wyrzucałam ubrania, z których plamy nie chciały zejść, a wystarczyło kupić farby i mieć takie arcydzieło!!
ciekawi mnie tylko, czy po praniu te róże się nie rozmyją...
@Agata: Koszulkę trzeba prać ręcznie, a malunki na pewno nie zejdą. Dodam jeszcze, że po skończonej pracy, kiedy farby wyschną, dobrze jest przeprasować koszulkę na lewej stronie - to utrwala druk.
OdpowiedzUsuń@Mint Elegance: Róże się nie rozmyją, bo są malowane farbami akrylowymi, które po wyschnięciu zachowują się jak jakiś gumoplastik.
Pięknie, pięknie, pięknie.
OdpowiedzUsuńRockowa kurtka i do tego kwiaty...
Zachwycam się :)
WOW,that's so cool!!!Great idea, thanks for sharing!
OdpowiedzUsuńhttp://chiccastyle.blogspot.com/
Hi dear! Super cute project!
OdpowiedzUsuńGreat blog! Following! Follow back? <3
Połączenie rewelacyjne. O samym malunku nie mam właściwie nic nowego do powiedzenia - wiesz chyba, jakie mam zdanie na temat Twojego talentu :) Ja mam taką poplamioną marynarko-kurtkę, którą chciałam sobie zahaftować. Niestety, już od kilka lat pomysł jest w fazie planów i pewnie kurtka tego nie doczeka... Więc gratuluję nie tylko wykonania, ale i samej pracowitości :)
OdpowiedzUsuńPięknie wyszło.
OdpowiedzUsuń